Tamte Dni
Fiat 126p, czyli Maluch: samochód, którym jeździła cała Polska
Skąd się wziął Maluch, jak się go kupowało na talon i przedpłatę w PKO, jak się nim jeździło na wakacje i jak długo służył Polakom.
Gdzie produkowano Fiata 126p?
Fiat 126p to polska wersja małego włoskiego Fiata 126. Polska kupiła licencję od włoskiej firmy Fiat na początku lat 70. Samochód miał być tani i prosty, tak żeby na własne auto mogła sobie pozwolić zwykła rodzina.
Produkcja ruszyła w 1973 roku w Bielsku-Białej, w nowej fabryce Fabryki Samochodów Małolitrażowych, w skrócie FSM. Później Malucha składano także w zakładzie FSM w Tychach. Litera „p” w nazwie oznaczała, że auto jest robione w Polsce.
Fabryka produkowała Malucha prawie przez trzy dekady. Ostatnie egzemplarze zjechały z taśmy w 2000 roku. W tym czasie w Polsce powstało ponad 3 miliony tych samochodów.
Jak wyglądał i jak działał Maluch?
Maluch miał około trzech metrów długości i dwoje drzwi. W środku mieściły się cztery osoby, choć z tyłu było ciasno. Silnik stał z tyłu, a bagażnik był z przodu, pod maską. Mieściło się w nim niewiele, bo część miejsca zajmowało koło zapasowe.
Silnik był dwucylindrowy i chłodzony powietrzem, dlatego Maluch nie miał chłodnicy z wodą. Pierwsze auta miały silnik o pojemności 594 centymetrów sześciennych. W drugiej połowie lat 70. wprowadzono mocniejszy silnik o pojemności 652 centymetrów sześciennych.
Prosta budowa była zaletą. Wielu kierowców samo naprawiało swojego Malucha na podwórku lub w garażu, a części można było dostać w całym kraju.
Jak kupowało się Malucha w PRL?
Nowy samochód nie leżał w sklepie i nie można go było po prostu kupić. Chętnych było znacznie więcej niż aut, więc na Malucha czekało się latami.
Jedną z dróg był talon, czyli przydział na samochód. Talony trafiały do wybranych osób, na przykład górników, przodowników pracy i działaczy, a o tym, kto otrzyma talon, często decydowały znajomości.
Drugą drogą była przedpłata. Przyszły kierowca zakładał w PKO specjalną książeczkę i wpłacał na nią pieniądze z góry, często całą cenę auta. Na przełomie lat 70. i 80. przedpłaty wpłacały setki tysięcy Polaków. Potem trzeba było czekać, aż przyjdzie kolej na odbiór samochodu, a to mogło trwać kilka lat.
Odbiór wymarzonego Malucha był wielkim wydarzeniem w rodzinie. Samochód z drugiej ręki często kosztował więcej niż nowy, bo kupujący nie musiał na niego czekać.
Wakacje Maluchem z bagażnikiem na dachu
W latach 70. i 80. Maluch był dla wielu rodzin pierwszym własnym samochodem. Dzięki niemu można było pojechać na wczasy bez pociągu i bez zakładowego autokaru.
Ponieważ przedni bagażnik był mały, walizki, namiot i torby pakowano na bagażnik dachowy. Rodzice siedzieli z przodu, dzieci z tyłu, a na dachu jechał cały dobytek na dwa tygodnie. Takie wyprawy prowadziły nad Bałtyk, na Mazury i w góry, a także za granicę, na przykład do Bułgarii.
Podróż trwała długo, bo Maluch nie był szybki. W latach 80. trzeba było jeszcze pamiętać o benzynie, którą przez kilka lat sprzedawano na kartki.
Maluch na polskich drogach w latach 90.
Po 1989 roku do Polski zaczęto sprowadzać używane samochody z Zachodu, ale Maluch nie zniknął. Był tani w utrzymaniu, palił mało benzyny i łatwo go było naprawić. W latach 90. wciąż było go pełno na ulicach miast i na wiejskich drogach.
Na początku lat 90. fabrykę w Bielsku-Białej i Tychach przejął włoski Fiat. Malucha produkowano dalej, z drobnymi zmianami, aż do 2000 roku.
Nazwa „Maluch” od początku była potoczna i wszyscy jej używali. Dziś Fiat 126p jest jednym z najbardziej znanych symboli PRL, a dobrze zachowane egzemplarze zbierają miłośnicy starych samochodów.
Pytanie z quizu
To pytanie z quizu Tamte Dni. Stuknij odpowiedź, a zobaczysz, czy masz rację.
Dobra odpowiedź
Pierwsze Maluchy zjechały z taśmy w Bielsku-Białej w czerwcu 1973 roku.
Niepoprawna odpowiedź Poprawna odpowiedź to A.
Pierwsze Maluchy zjechały z taśmy w Bielsku-Białej w czerwcu 1973 roku.